„A czy to przyda mi się w życiu?”
Takie pytanie słyszę chyba częściej niż dzwonek na przerwę. Czy to znaczy, że ułamki właśnie odpłynęły…
Podczas lekcji w szkole nie jest łatwo zapanować nad grupą. Dzieciaki są myślami wszędzie, tylko nie na lekcji matematyki: W świecie Minecrafta
W czeluściach TikToka
W zamyśleniu co będzie na obiad.
Albo w analizie czy Wiktor naprawdę podoba się Zosi…
I choć chwilę wcześniej rzucam im: „Słuchajcie, mówię to tylko raz!” to potem i tak powtarzam to jeszcze trzy razy… Minimum.
No i co mam IM odpowiedzieć na zadane pytanie? Czy matematyka, czy ułamki przydadzą się w życiu ?
– Czasem coś się przyda, czasem nie. Z ułamków przecież krupniku nie ugotujesz…
Ale nie wszystko musi być od razu „praktyczne”. Nie o to zawsze chodzi.
Bo matematyka, bo szkoła to nie tylko daty, wzory i pojęcia. To nauka myślenia. A myślenie… przydaje się wszędzie. Zawsze.
I to pytanie wcale nie jest wyrazem ICH buntu… ONI po prostu pytają : „Pokaż nam, że to wszystko ma sens.” I wtedy przypominam sobie, dlaczego JA tu jestem…
Nie po to, by przekazać im cały podręcznik.
Nie po to, żeby „przerobić materiał”.
TYLKO PO TO, żeby zapalić w NICH światło.
Czasem małe. Czasem ledwo widoczne.
Bo jeśli chociaż jedno dziecko zacznie pytać, kwestionować, myśleć –
to znaczy, że było warto.
Bo ja nie uczę tylko liczb i liter.
Ja uczę człowieka.
2 odpowiedzi
Świetnie napisane. Brawo, takich nauczycieli z pasją nam potrzeba w edukacji.
Dziekuję za ten tekst