Z pamiętnika nauczycielki matematyki… lato

Pamiętnik nauczycielki matematyki – lato

1 lipca

Oficjalnie wolna!
Nie muszę dzisiaj nikogo pytać z równań kwadratowych, nie muszę nikogo upominać, że „wzory to nie są ozdoby zeszytu, tylko narzędzia matematyczne!”. Zrobiłam sobie kawę, siadłam na tarasie i patrzę, jak rośnie mięta. Mam wrażenie, że pierwszy raz od dziesięciu miesięcy oddycham pełną piersią. Choć nie ukrywam – zanim zasnęłam wczoraj, policzyłam w głowie, dla ilu licealistów muszę znaleźć dodatkowy czas od września (tzw. korepetycje)

2 lipca

Jadę z rodziną i psem do Gdańska na Open’era. To znaczy mąż i córka idą na ten festiwal, syn został w Warszawie, bo musi odbyć praktyki studenckie. Przyjedzie w sobotę i do nich dołączy. Niestety mnie dopadło zapalenie zatok i zamiast cieszyć się plażowaniem ( o ile można to robić w Polsce 😊) to jedynie spaceruję z Bezą (moją sunią shih tzu) i wdycham nadmorski klimat.

7 lipca

Gdy inni odpoczywają nad morzem ja zaczynam półkolonie. To już drugi rok, kiedy naprawdę chce mi się coś zrobić dla dzieciaków. Nie dlatego, że muszę. Nie dlatego, że nie umiem usiedzieć w miejscu (choć to też prawda 😉). Ale dlatego, że wiem, jak wiele mogą dać te kilka wspólnie spędzonych dni.

Dla nich to okazja, by wreszcie poczuć się częścią grupy, coś stworzyć, pobrudzić ręce farbą albo zbudować most z patyków i sznurka. Dla mnie – to przypomnienie, po co wybrałam ten zawód.

Jasne, że są chwile zmęczenia. Czasem brakuje cierpliwości, czasem głowa pełna jest organizacyjnych drobiazgów. Ale potem widzę te uśmiechy, słyszę: “Proszę pani, a za rok też pani zrobi półkolonie?” – i wszystko ma sens.

Nie potrzebuję plaży i parasola. Mam kredki, hałas w tle, śmiech dzieci i poczucie, że robię coś ważnego.
I może właśnie to jest moja forma odpoczynku – inna niż standardowa, ale dająca mnóstwo satysfakcji.

15 lipca

Uczę się odpuszczać. Naprawdę. Chociaż… zapisałam sobie pomysł na ciekawą grę z ułamkami. No trudno – nauczycielka nawet na urlopie nie przestaje być nauczycielką.

Wróciłam do domu i zaczęłam porządki w szafkach. Znalazłam stary test z 2019 roku – wzruszyłam się, bo był tam rysunek pieska przy równaniu. Uczniowie jednak potrafią zaskakiwać.

Wieczorami przeglądam nowinki edukacyjne – tak, wiem, miało być „zero szkoły”, ale może ten rok spróbuję zacząć z czymś świeżym. Może matematyczne escape roomy?

 

31 lipca

Dostałam wiadomość od mamy Kasi  – pyta, czy mogę się spotkać z Kasią na korepetycje z wyrażeń algebraicznych, bo „córka chce we wrześniu z przytupem zacząć nową klasę”… No i jak jej odmówić ? Uczyłyśmy się cały tydzień i udało się powtórzyć dużo więcej (!)

Z jednej strony czasem mi żal przerywać wakacyjny rytm, z drugiej – lubię, jak komuś zależy. I chyba już się stęskniłam za tablicą.

 

6 sierpnia

Byłam dziś w sklepie papierniczym. Przysięgam, tylko po długopis…. Wróciłam z zestawem kolorowych flamastrów, bloczkiem karteczek i… kubkiem z napisem: „Matematyka rządzi światem (i moim biurkiem) ”. Powiedzcie mi, czy to jest uleczalne?

 

10 sierpnia

Zaczynam czuć znajome uczucie – ekscytację przed nowym rokiem. Lubię to: białe kartki dziennika, nowe tematy, świeże głowy uczniów. Zastanawiam się, jak ich zaskoczyć na pierwszych lekcjach. Może zaczniemy od zagadki logicznej?

Jeszcze trzy tygodnie wakacji, ale ja już szykuję plan bitwy.


Bycie nauczycielką to nie zawód. To sposób myślenia. Nawet latem. 😊

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *